Tajemna Ezoteryka Quebonafide

quebonfide_ezoterykaNie wiem czy można jednym słowem określić płytę Ezoteryka Quebonafide, jeżeli tak, chyba najbardziej odpowiednia będzie dla niej metka „tajemna”. Płyta nie tylko opowiada swoją okładką, oprawą graficzną i tytułem o jakiś zakazanych, tajemniczych obrzędach i rytuałach. Nie. Chodzi mi również o treść poszczególnych kawałków. Jeśli o ten obszar chodzi, Ezoteryka Quebonafide, jest nawet enigmatyczna. Jedno tylko niepokoi – to, że chyba nikt z moich znajomych nie doszukał się ogólnego przesłania, czy sensu. Może tak włąsnie miało być? Nie wiem.

Nie wiem co oznaczają wszystkie te treści, hasztagi, wyrwane metafory w zestawieniu z realnymi zdaniami i opowiadaniami. Czy to Quebo jest tak zagmatwany, że płytę zrozumieją tylko nieliczni, czy może jest tak grafoliryczny, że płyty po prostu nie da się zrozumieć? Chodzi tutaj oczywiście o celowość lub bezcelowość zabiegu. W pierwszym wypadku świadczyć będzie o geniuszu twórcy, w drugim o chorobie jego wyobraźni. Jestem ciekawa, co wy myślicie na ten temat, słuchając po raz trzeci, czwarty lub szósty albumu. Powiem szczerze, że w niektórych miejscach można się zdziwić, a w niektórych popaść w obłęd. Jedno wiem na pewno – jeżeli odbiór wywołuje takie dwuznaczności, świadczy to przede wszystkim o tym, że płyta jest ciekawa i warta pochylenia się oraz głębszego odsłuchu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz